Wiśniowy sad

Na początku planowaliśmy pójść na sztukę nawiązującą do Powstania Wielkopolskiego. Spektakl został jednak odwołany, a w zamian zaoferowano nam „Wiśniowy sad” Antoniego Czechowa. Po wspólnym głosowaniu przystaliśmy na propozycję.

U wejścia do teatru zaniepokoiły nas plakaty odgrywanych spektakli – niektóre z nich rażąco godziły w uczucia religijne. Sam „Wiśniowy sad” okazał się raczej przyzwoity i stosunkowo interesujący. Akcja rozgrywała się w starym dworze, którego mieszkańcy prezentowali różne podejście do życia, mieli różne wartości. Większość z nich była zapatrzona w siebie i swoje własne pragnienia. W odmienny sposób odnosili się też do miłości – jedni utożsamiali miłość z romantycznym uniesieniem, drudzy wykorzystywali ich słabość i uczucia, jeszcze inni wcale nie byli zdolni do miłości. Chyba jedynie o dwóch starcach można by powiedzieć, że potrafili otworzyć się na drugiego człowieka i prawdziwie kochać. W sztuce pojawił się również wątek bohaterki, która chciała wstąpić do zakonu, jednak nie ze względu na Boga- tym co ją przekonywało był uporządkowany czas wypełniony obowiązkami i możliwość podróżowania. Niestety, nie obyło się bez kilku prowokujących scen, przez co po spektaklu pozostał pewien niesmak.

Ostatecznie obejrzana sztuka, zgodnie ze swym przeznaczeniem, stanowiła dobry materiał do refleksji. Doświadczyliśmy jednocześnie, że idąc do teatru trzeba być gotowy na konfrontację z innym światopoglądem. Dlatego, aby zachować spokój ducha, może bezpieczniej byłoby wybrać się do Teatru Studenckiego „Dobry Wieczór” Toruńskiej WSKSiM?

br. Paweł